Film o Republice. Sypią się oświadczenia


Ledwie kilka godzin temu pisaliśmy o wybuchu awantury przed premierą filmu "Republika - narodziny legendy", a tu proszę, sytuacja się zaostrza. Obie strony tego smutnego w wymowie konfliktu, wydały dziś oświadczenia. Publikuję je poniżej.

Pełny obraz sprawy znajdziecie w tym artykule na BLOGU TOFIFEST.


  • Stanowisko twórców książki "My lunatycy. Rzecz o Republice" Anny Sztuczki i Krzysztofa Janiszewskiego (z 5.05.2017) 
Na jesieni 2015 roku Ryszard Kruk zadzwonił do nas z propozycją nakręcenia filmu o Republice na podstawie naszej książki "My lunatycy. Rzecz o Republice". Spotkaliśmy się, by omówić szczegóły. Poinformowaliśmy także nasze wydawnictwo MUZA, o planowanym działaniu zobrazowania części książki. Do projektu zaprosiliśmy także Zbyszka Krzywańskiego, który od samego początku sceptycznie podchodził do tego pomysłu i zgodził się na udział w nim tylko ze względu na nas. Po prostu zaufał nam, wiedząc, że do sprawy podchodzimy rzetelnie.

Zaczęliśmy wspólne spotkania i rozmowy z Ryszardem Krukiem. W tym czasie daliśmy mu potrzebne kontakty, materiały, itd.... Gdy miało dojść do podpisania umowy Ryszard Kruk wycofał się - powiedział, że już nas nie potrzebuje i zrobi film sam. 

Zbyszek Krzywański gdy się o tym dowiedział zareagował krótko i ostro - nie ma w projekcie nas, to nie ma i jego i nie daje zgody na kręcenie tego obrazu. Zbyszek nie chciał, aby projekt robił ktoś, kto ma o Republice mglistą i powierzchowną wiedzę.

Teraz padają pytania czemu Zbyszka w filmie nie ma? Nie ma Go, bo nie tak się umawialiśmy z reżyserem. Bardzo też Zbyszka przepraszamy, że wciągnęliśmy Go w cały ten projekt i przykro nam, że tak wyszło choć absolutnie nie ma w tym naszej winy. 




  • Stanowisko reżysera filmu Ryszarda Kruka i producenta Krzysztofa Wachowiaka 
Oficjalna odpowiedz moja i producenta dokumentu: Odpowiedź ekipy filmowej dokumentu „Republika – narodziny legendy” na oświadczenie Pana Zbigniewa Krzywańskiego na portalu facebook w dniu 04.05.2017 

Dzień dobry, pozwolimy wtrącić słów kilka o sytuacji z dokumentem i osobą p. Krzywańskiego. Pomysł stworzenia dokumenty narodził się w listopadzie 2015 roku. Na wstępnym etapie planowania, wszyscy byliśmy zgodni co do wspólnej idei tego filmu. W głowach rodziły się różne wizje i kształty, często sprzeczne z wyobrażeniami poszczególnych członków projektu. Dla nas, była to naturalna konsekwencja poruszenia tego tematu. Oczywistym było, że dojdziemy do porozumienia tylko na drodze dialogu i kompromisu.

Niestety Pan Krzywański postanowił porzucić tę drogę i bezdyskusyjnie narzucić nam swoje pomysły. Nie mogliśmy zaakceptować dokładnie trzech warunków pana Krzywańskiego:

  1. dokument ma nazywać się „My lunatycy. Rzecz o Republice”, czyli tak jak książka autorstwa Anny Sztuczki i Krzysztofa Janiszewskiego
  2. tak jak ww. książce to właśnie p. Krzywański będzie autoryzował pytania, które zostaną zadane bohaterom dokumentu
  3. członek zespołu (Republika, przyp. JJ) Paweł Kuczyński, tak jak ww książce nie będzie wśród członków zespołu, a wystąpi jedynie jako fan zespołu. 

Jako zespół tworzący dokument nie mogliśmy dopuścić do tego, aby jedna osoba narzuciła swoją wizję filmu, bez uwzględnienia uwag pozostałych. Od początku naszym celem była możliwość wypowiedzenia swojego zdania, przez członków zespołu REPUBLIKA. Pan Krzywański postanowił jednak wybrać tylko te wypowiedzi, które odpowiadały jego osobie i były dla niego wygodne.
Jest to cenzura, a wręcz dyktatura. 

Rozmowy z Panem Krzywańskim zakończyły się fiaskiem na początku marca 2016 roku. W lutym zdążyliśmy przeprowadzić pierwszy plan zdjęciowy z Waldemarem Rudzieckim. Dalsze próby porozumienia się z Panem Krzywańskim były bezskuteczne, a my postanowiliśmy kontynuować swoją pracę.

Wszystkie osoby, a przede wszystkim członkowie zespołu wiedzieli o zaistniałej sytuacji. Każdy otrzymał rzetelne i obiektywne informacje o zaistniałej sytuacji. Nikogo nie oszukiwaliśmy i nie mydliliśmy oczu. Wszystkim przyświecał wspólny cel, żeby stworzyć dokument opowiadający o fenomenie ZESPOŁU.

Oczywiście bardzo ubolewamy że Pana Krzywańskiego nie ma w dokumencie. Nie udało się zrealizować początkowego planu, by wszyscy wystąpili w dokumencie, nad czym bardzo ubolewamy. Pozostawi to na zawsze pewną rysę na projekcie.

Nieprawdą jest, że dokument miał być na podstawie książki „My lunatycy. Rzecz o Republice”. Po pierwsze nie był by to wtedy dokument, a film fabularny. Gdy tworzy się dokument nie można, już na wstępie, narzucać sobie jak on ma wyglądać. To bohaterowie przez to co mówią do kamery tworzą dokument. Nie mogliśmy dopuścić do tego, że będziemy mówić bohaterom co mają mówić, na jakie pytania i jak mają odpowiadać. Byłoby to oszustwo. 

Zadawane przez nas pytania, były pytaniami otwartymi, ogólnymi. Pozwoliliśmy w ten sposób, osobom najbliżej związanym z zespołem, na powiedzenie tego co chcą, tego co pamiętają i jak to pamiętają Jeśli ktoś chce stworzyć film fabularny na podstawie książki, możemy tylko go do tego zachęcać.

Jako producenci i twórcy dokumentu musieliśmy podjąć bardzo trudną decyzję. Wybraliśmy rozwiązanie, które zaowocowałą tym, że powstaje dokument, w którym nikomu nie narzucaliśmy wypowiedzi i go nie cenzurowaliśmy. Wypowiedzieli się w nim wszyscy związani i współtworzący zespół Republika w w latach 1977-1986 (poza osobą Pana Krzywańskiego).

Pojawiły się opinie o braku naszej wiedzy na temat Republiki. Ale czy może je zarzucić występującym w dokumencie? Sławek Ciesielski, Paweł Kuczyński, Andrzej Ludew, Wlademar Rudziecki, Zbigniew Ruciński, Anna Skrobiszewska, Andrzej Kraińsk (Kobra), Zbigniew Ostrowski.

Jak każdy film, może się on podobać lub nie, ale prosimy: niech to zweryfikuje publiczność i dopiero po obejrzeniu go, a nie przed premierą. Prosimy o niewydawanie pochopnych opinii.

***

Gwoli podsumowania

Sprawa zapewne nie skończy się na tym. Wielka szkoda, bo wojna toczy się o film o utworzonej w naszym, Toruniu, "mieście rodzinnym" festiwalu Tofifest, nakręcony przez toruńskiego reżysera, przy współpracy armii toruńskich artystów. Tofifest od powstania w 2003 roku, konsekwentnie promuje filmowców regionalnych, czego wyrazem jest m.in. ten blog, w całości niemal im poświęcony.

Mimo wszystko mamy nadzieję, że zwycięży sztuka i pamięć o wspaniałym zespole.

Pełny obraz sprawy znajdziecie w tym artykule na BLOGU TOFIFEST.